W końcu wyszedł z ukrycia…

Tym razem ukazał się w całej okazałości. Byk jelenia wyszedł z ukrycia, dając nam chwilę, o której wielu fotografów przyrody marzy przez lata. Czasami człowiek wraca na rykowisko kolejny raz, licząc na odrobinę szczęścia… a jednak nie zawsze ono przychodzi.

Tym razem było inaczej. To dopiero mój drugi raz na rykowisku, a pierwszy kilkudniowy wyjazd — i już udało się przeżyć tak niezwykłe spotkanie.

W takich chwilach człowiek naprawdę wie, po co wybrał właśnie takie hobby. Nie tylko dla zdjęcia, ale dla spotkania z naturą, emocji i tych kilku sekund, które zostają w pamięci na długo.

Dzięki Ci, Boże, za piękno Twojego stworzenia i za tę chwilę.

Nagle wyszedł z ukrycia… Jeleń!!!

Tym razem było inaczej. Najpierw usłyszeliśmy go w oddali — potężny głos byka niosący się po lesie. Mieliśmy nadzieję, że się pokaże, ale nikt nie spodziewał się tego, co wydarzyło się chwilę później.

Nagle wyszedł z ukrycia. Potężny, spokojny, zupełnie nieświadomy tego, jak wyjątkową chwilę właśnie nam podarował.

Na takie spotkania niektórzy czekają tygodniami, miesiącami, a czasem wracają przez wiele sezonów. Nam udało się przeżyć ten moment już drugiego dnia.

I właśnie za takie chwile kocham fotografię przyrodniczą — za to, że czasem natura pozwala podejść do siebie wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewamy.

Łanie we mgle… i byk !

Kolejny poranek na Stawach Milickich. Tym razem przywitała nas mgła i niezwykły wschód słońca. Niebo z minuty na minutę zmieniało swoje barwy — od delikatnego fioletu, przez róż, aż po ciepłe, złote żółcie.

Tego poranka nie chodziło już o idealną ostrość czy perfekcyjne zdjęcie. Chodziło o to, by zatrzymać choć fragment piękna, które właśnie się przed nami otwierało. Takie chwile przypominają, jak wiele piękna daje nam Bóg w naturze — wystarczy się zatrzymać i patrzeć.

Wykorzystać każdą okazje

Drugi wieczór i razem z ksbober.pl nie odpuszczamy. Mimo zmęczenia i niewyspania wykorzystujemy każdą chwilę, czekając na tę jedną wyjątkową okazję. W naturze nie ma gwarancji — trzeba być cierpliwym, wytrwałym i po prostu czekać. Bo czasem właśnie wtedy, gdy wydaje się, że nic się nie wydarzy, pojawia się moment, na który czekaliśmy.

Dzień drugi na Stawach Milickich

Drugi dzień na Stawach Milickich upłynął nam na poszukiwaniu jeleni. Udało się uchwycić tylko jedną łanię, ale jak się okazuje, natura miała dla nas inne niespodzianki. Bogactwo tego miejsca pozwoliło na nowo odkryć fascynujący świat ptaków — ich różnorodność, piękno i codzienne życie. Czasem wystarczy zmienić kierunek spojrzenia, by odkryć coś niezwykłego.

Pierwszy wieczór na Stawach Milickich.

Przyjechałem tutaj na kilka dni, z nadzieją, że uda się zobaczyć jelenie podczas rykowiska. Wieczorem, tuż po zachodzie słońca, zaczęły pojawiać się pierwsze łanie.

Światła było coraz mniej. Każda kolejna minuta odbierała aparatowi możliwości, ale właśnie wtedy wydarzyło się coś wyjątkowego.

Łanie wychodziły ostrożnie, trzymając dystans. Jakby doskonale wiedziały, że ktoś na nie czeka. Zatrzymywały się daleko, obserwowały i znów znikały w półmroku.

Warunki do fotografowania były trudne. ISO rosło, czas coraz dłuższy, a światła wystarczało zaledwie na kilka chwil.

Ale czasami nie chodzi o idealne zdjęcie.

Chodzi o tę chwilę, kiedy stoisz cicho w lesie, zapada zmrok, gdzieś w oddali odzywa się jeleń, a przed Tobą pojawia się zwierzę, na które czekałeś.

Pierwszy wieczór rykowiska nie dał mi wielu zdjęć.

Dał mi za to kilka niesamowitych chwil.

A przede mną jeszcze kilka dni…