Kolejny poranek na Stawach Milickich. Tym razem przywitała nas mgła i niezwykły wschód słońca. Niebo z minuty na minutę zmieniało swoje barwy — od delikatnego fioletu, przez róż, aż po ciepłe, złote żółcie.
Tego poranka nie chodziło już o idealną ostrość czy perfekcyjne zdjęcie. Chodziło o to, by zatrzymać choć fragment piękna, które właśnie się przed nami otwierało. Takie chwile przypominają, jak wiele piękna daje nam Bóg w naturze — wystarczy się zatrzymać i patrzeć.
