Otwarłem się na nowe poszukiwania, cel wyznaczony: ZIMORODEK. Ale niestety tym razem rekonesans nie udany, Ale udało się uchwycić ciekawą sójkę, Zapraszam do oglądania.
Przypadkowe trafienie kukułki
Nie dawno udało mi sie zrobić zdjęcie, może nie najlepsze ale dobre (lub bardzo dobre), kukułki. Niestety jak to ja, nie skopiowałem lub przypadkowe usunąłem wszystkie te zdjęcie. Więc pragnienie by zrobić jeszcze raz zdjęcie kukułki wróciło… i przypadkiem sie poszczęściło 🙂 towarzyszył temu gąsiorek z swoją lubą. Zapraszam do oglądania.
Pierwsze zdjęcie Kani czarnej :)
Jadąc na krótki spacer przed odwiedzinami zauważyłem na polu kilka ptaków szponiastych. Niestety jechałem drogą wojewódzką (lub jakaś główna droga) więc trudno się było natychmiast zatrzymać. Zawróciłem, potem znowu aż zjechałem na boczną drogę prostopadłą do głównej. Byłem trochę dalej niż chciałem ale udało się zrobić parę zdjęć. Zapraszam do oglądania.
Mały głos nad Rodanem…
Zdjęcie przedstawia niewielkiego ptaka spotkanego nad rzeką Rodan we Francji. Jego wysoki, przenikliwy głos zwracał uwagę i nie pozwalał przejść obojętnie. To gatunek rzadziej spotykany w Polsce, dlatego obserwacja miała szczególną wartość przyrodniczą. Fotografia oddaje chwilę bliskiego spotkania z dziką naturą południowej Francji, gdzie dźwięk rzeki miesza się z głosem ptaka domagającego się uwagi fotografa.
Marzenie prawie spełnione…
Chyba każdy fotograf natury, fotograf ptaków, ma w sobie marzenie sfotografować sowę. Jest to także moim marzeniem. Raz mi się „udało” lecz puchacz znajdował się w klatce w parku ornitologicznym, więc „wyzwanie nie zaliczone”. Dziś chciałbym podzielić się krótka sytuacją w której udało mi się uchwycić PÓJDŹKĘ. Mała sowa ale mnie zaskoczyła w środku dnia. Było to około godziny 16, ani jednej chmury na niebie. Przelatywała czy patrolowało okolicę tego nie wiem bo drugi raz jej nie spotkałem. Więc dziś jedno zdjęcie ale takie które otwiera nowe możliwości i mobilizuje do czegoś więcej.
Sępy w Saint May zawsze dopiszą
Krótki spacer po Alissas
Spacer w górach Ardèche – pierwiosnek, szczygieł i cisza natury
Góry Ardèche, okolice Saint Julin – Saint Alban, to miejsce, gdzie zwykły spacer szybko staje się spotkaniem z naturą. Wystarczy wyjść na chwilę, zwolnić krok i pozwolić, by krajobraz sam opowiadał swoją historię. Każdego zachęcam — warto.
Na pierwszym zdjęciu pierwiosnek — delikatny znak budzącej się wiosny. Obok, jakby dobrany w parę, pojawia się elegancki szczygieł, pełen barw i lekkości. Całość dopełnia gołąb, spokojny, obecny, wpisany w górski rytm tego miejsca.
To nie są wielkie kadry z dalekich wypraw.
To zwykły spacer, który wystarczy uważnie przeżyć.
Zapraszam do oglądania
Pustułka przed sjestą
Świat budzi się wolniej…
Świat budzi się wolniej, jakby nie chciał jeszcze przerywać ciszy. Zimne powietrze szczypie w dłonie, a długi obiektyw przybliża to, co zwykle pozostaje niezauważone. To moja chwila dla siebie — chwila z naturą.
W półmroku późnego wschodu słońca pojawia się rudzik. Cichy, skupiony, jak strażnik poranka. Kilka metrów dalej świergotek, niemal stapiający się z krajobrazem, daje się uchwycić tylko na moment. Światło wciąż chłodne, miękkie, bez pośpiechu — takie, które nie dominuje, ale pozwala być.
To nie jest spektakularny wschód słońca. To wschód prawdziwy.
Cichy. Z daleka. Przez szkło tele.
Dla tych, którzy wstają wcześnie, by choć przez chwilę być bliżej natury.