… rezerwatu Płone Bagno

Zdjęcia z rezerwatu Płone Bagno to dla mnie prawdziwa podróż w inną rzeczywistość. To miejsce jest absolutnie niezwykłe — dzikie, ciche, pełne tajemnicy i tych małych, nieoczekiwanych spotkań z naturą, które potrafią poruszyć człowieka do głębi. Każdy krok pośród mchu, traw i torfowisk przypomina, że wciąż istnieją przestrzenie nietknięte przez pośpiech świata.

Płone Bagno zachwyca swoją surowością, a jednocześnie delikatnością życia, które w nim pulsuje. Stojąc tam z aparatem, człowiek czuje, że jest gościem w królestwie natury — i że trzeba o nie dbać z pełną odpowiedzialnością. Bo takie miejsca nie rodzą się na nowo, jeśli je stracimy.

I właśnie tu najbardziej czuć, jak niesamowite jest mieć swoją pasję. To ona pozwala nam wyrwać się z codziennego biegu, zatrzymać na chwilę, odetchnąć głębiej i spojrzeć na świat z nową wdzięcznością. Fotografia daje mi ten oddech — a Płone Bagno tylko go pogłębiło.

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czy warto wyruszyć „tylko na chwilę” w takie miejsca — warto. I to bardzo.

Park w Knurowie

Pierwszy rekonesans z obiektywem Canon RF 200–800 mm okazał się strzałem w dziesiątkę. Wybraliśmy się z moim przyjacielem Bartkiem do parku w Knurowie – niby zwykłe, bliskie miejsce, a jednak pełne niespodzianek. To właśnie tam po raz pierwszy spotkałem gile, które do tej pory znałem tylko z cudzych zdjęć. Światło, cisza i te pięknie ubarwione ptaki – idealny moment, by sprawdzić nowy sprzęt w terenie.

Obiektyw spisał się świetnie: zasięg, ostrość i wygoda pracy zrobiły na mnie duże wrażenie. Czasami naprawdę warto zajrzeć do pobliskiego parku, bo natura potrafi zaskoczyć nawet tuż obok domu.

A przy okazji zapraszam na stronę Bartka: ksbober.pl – warto zajrzeć na jego fotograficzne przygody.

Sęp płowy w Sanit May

Będąc na spacerze nie daleko Privas w Saint Lager Bressac dowiedziałem się od jednej pani, która zaczepiła mnie pytając czy zrobiłem jakieś zdjęcia, że w Saint May są sępy. Od razu zapisałam miejscowość, zrobiłem rekonesans na google maps i w pierwszy dziń wolny wyruszyłem. Z sercem na ramieniu i z wielką nadzieją że uda się coś uchwycić. I oto pierwsze zdjęcia sępów płowych (Vautour).

Pokrzywnica – pierwsze spotkanie z nieznanym ptakiem | Fotografia przyrodnicza

Pokrzywnica. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, z kim mam do czynienia. Zatrzymałem się, bo coś było inne — ptak nieznany, dyskretny, jakby nie do końca chciał się pokazać. To było moje pierwsze świadome spotkanie z pokrzywnicą… i jak dotąd ostatnie.
Nie siedziała w idealnym miejscu. Światło o trzynastej było ostre, bezlitosne, dalekie od fotograficznego ideału. Ale ciekawość wygrała. Zamiast iść dalej, zostałem.
To, co udało się wtedy uchwycić, nie jest perfekcyjne — ale jest moje. Jest zapisem chwili zaskoczenia, nauki i uważnego patrzenia. I właśnie takie spotkania najbardziej zostają w pamięci.

Wodospady w Ray pic

Cascades du Ray pic – piękne miejsce nie daleko mnie, można powiedzieć, że tylko jedną nie całą godzinkę. Wodospady w Ardeche. Tym razem z wykorzystaniem filtrów na długim naświetlaniu czyli nowe możliwości. Zapraszam do oglądania.

Pierwszy wizyta w Camargue Regional Nature Park.

Camargue Regional Nature Park to jedno z tych miejsc, które naprawdę zapierają dech w piersiach. To był mój pierwszy raz w tej niezwykłej krainie słonej wody, flamingów, dzikich koni i bezkresnych przestrzeni – i od razu udało mi się zrobić zdjęcia, które przerosły moje oczekiwania. To miejsce ma w sobie coś magicznego: światło, spokój i dziką naturę, która pozwala zapomnieć o całym świecie.

Do zdjęć użyłem obiektywu Sigma Contemporary 150–600 mm – świetny wybór dla każdego, kto zaczyna swoją przygodę z fotografią przyrodniczą. Polecam go szczerze: daje piękną ostrość, dobry zasięg i pozwala naprawdę „podejść” do ptaków bez ich płoszenia.

Camargue, na południu Francji, to raj dla fotografów – niekończące się laguny, rozlewiska, tysiące ptaków i niesamowite światło o wschodzie i zachodzie słońca. Każdemu polecam ten park. To miejsce, do którego chce się wracać.
Ps Ostatnie zdjęcie puchacza choć jest moim marzeniem to niestety ten był w „klatce” ale i tak warto trochę popodziwiać.